Warto tu dodać, że dla „Elektryka” bliska współpraca z pracodawcami nie jest nowością. Wcześniej szkoła podpisała podobne porozumienie z firmą Bozamet. Tam chodziło o przygotowanie ślusarzy i operatorów obrabiarek.
A co będzie miał z tego Stadler? Obecny w Siedlcach od 10 lat szwajcarski producent pociągów poszukuje po prostu wykwalifikowanych pracowników. Firma nie narzeka na brak zamówień i kończy właśnie dużą rozbudowę zakładu. Obecnie pracuje tam 700 osób, ale przydadzą się kolejni. – Uczniowie, którzy przyjdą do nas, będą mogli poznać nie tylko procesy montażowe, ale także środowisko pracy. Mamy nadzieję, że dzięki temu rozważą potem nasz zakład jako swojego przyszłego pracodawcę – powiedziała Dorota Wolska.
Jak to będzie wyglądało w praktyce? Krzysztof Kwiatek, kierownik montażu wstępnego elektrycznego zaręcza, że praktykanci nie będą wykorzystywani do przynoszenia kawy, zamiatania podłóg i najprostszego przykręcania śrubek: – Praktykanci mają szkolenia bhp i stanowiskowe, ale nie pracują na urządzeniach pod napięciem. Cały czas jest przy nich pracownik, który nad nimi czuwa. Zajmują się montażem kabli, pulpitów, tablic i szaf elektrycznych. Będziemy to dopasowywać do tego, co uczeń ma w danym momencie w programie szkolnym.
Przy podpisaniu umowy były obecne również władze Siedlec. Dla prezydenta Wojciecha Kudelskiego jest ona dowodem na to, że warto było utrzymywać szkoły zawodowe w trudnych dla nich czasach. Upatruje w niej też szansy na to, że młodzi ludzie, którzy zdobędą dzięki niej zawód i pracę, pozostaną w mieście na stałe.





AB/Siedlce/DJ





























Maj 2026
