O czym mówiono na wieczornym spotkaniu w Urzędzie Gminy Siedlce? Wśród poruszanych spraw znalazł się wpływ lokalnych samorządów na zarządy cmentarzy wyznaniowych. Pojawiła się uwaga, że w miejscowościach, gdzie nie ma osobnych cmentarzy komunalnych, ten nadzór powinien być ściślejszy, a sprawy porządku i cen poddane mocniejszej społecznej kontroli.
Wiele miejsca poświęcono problemom osób niepełnosprawnych. Polski Związek Głuchych sygnalizował, że prowadząc od wielu lat swoje poradnie, co roku ma problemy ze zdobyciem funduszy na ich finansowanie i z radością powitałby możliwość spokojniejszej pracy w perspektywie np. kilkuletniej.
Poruszano problemy osób na wózkach, które mają utrudniony dostęp do lokali wyborczych, a procedurę głosowania korespondencyjnego uważają za zbyt skomplikowaną. Mówiono, że kwestia likwidowania barier architektonicznych bywa traktowana „po łebkach” - np. podnośniki i windy dla wózków inwalidzkich w wielu budynkach są, ale nie mieszczą i nie dźwigają rozmiarów i masy coraz popularniejszych wózków elektrycznych. Przy okazji okazało się, że korzystający z takich urządzeń dorośli mają problemy z państwowym wsparciem ich zakupu – gros środków PFRON-u i największych fundacji jest bowiem skierowane na dzieci, a ci, którzy próbują dzięki takiemu sprzętowi sami zarobić na swoje utrzymanie, są traktowani nieco po macoszemu.
W dyskusji pojawił się też wątek spółdzielni socjalnych i ekonomii społecznej w ogóle. Adam Bodnar zwrócił uwagę, że choć od pewnego czasu w zamówieniach publicznych można stosować tzw. klauzule społeczne, to wiele instytucji państwowych i samorządowych nie korzysta z tej opcji. Warto się więc o to upomnieć – czy to bezpośrednio, czy to poprzez swoich radnych. Podawano liczne przykłady z terenu kraju, gdzie przedsiębiorstwa ekonomii społecznej dostały znaczącą pomoc od lokalnych władz na starcie, a teraz radzą sobie dobrze w otoczeniu rynkowym.
Nie zabrakło problemów osób uzależnionych – w szczególnie trudnej sytuacji są ci, u których uzależnienie łączy się z niepełnosprawnością fizyczną. Okazało się na przykład, że w całej Polsce nie ma gdzie wysłać na terapię głuchego alkoholika, bo ośrodki leczenia uzależnień nie mają fachowców posługujących się językiem migowym.
Sporo czasu zajęła rozmowa o ofiarach przemocy, szczególnie tej domowej. Mimo stosownych przepisów i licznych kampanii społecznych, nadal osoby takie są często traktowane bezdusznie przez policję, prokuraturę i sądy. Nierzadko też zmagają się z ostracyzmem, kiedy podejmą walkę o swoje prawa i godność – szczególnie w mniejszych, np. wiejskich społecznościach.
Po spotkaniu z siedleckimi stowarzyszeniami Adam Bodnar gościł również w naszej rozgłośni. Wywiad ten usłyszą Państwo na naszej antenie w najbliższych dniach.




AB/ Siedlce [MSz]





























Wrzesień 2026
