![]() |
![]() |
Radny miejski Zygmunt Wycech próbował pomóc już niejednemu mieszkańcowi Sokołowa Podlaskiego. Często jego starania kończyły się fiaskiem, nie tyle przez niemożność zorganizowania pomocy, co przez jej odrzucanie. Tak było w przypadku pani Jadwigi Remiszewskiej, starszej schorowanej mieszanki miasta, która do dziś zajmuje zagrzybiały barak socjalny. Sytuacja kobiety mogła się zmienić. To radny Wycech znalazł dla niej lokal w bloku należącym do TBS, a potem „wychodził” u władz miasta przydzielenie kobiecie pokoju, w którym mogłaby zacząć godnie żyć.
Pani Remiszewska w ostatniej chwili nie przyjęła okazanej pomocy z powodu, jak stwierdziła – strachu przed czymś nowym i dotąd nieznanym. Z szansy skorzystała za to pani Jadwiga Jakubowska, 73-letnia, chora na Parkinsona kobieta, która przez 18 lat pracowała jako sprzątaczka w Zespole Szkół im. K. K. Baczyńskiego w Sokołowie Podlaskim. Po śmierci męża kobieta została sama. Od 1996 roku zajmowała pokój w budynku na tzw. sokołowskiej „Majorce”, gdzie nie było dostępu do ciepłej wody i podstawowych sanitariów. Pani Jakubowska jest jedną z wielu osób potrzebujących w Sokołowie pomocy. Jej sytuacją zainteresował się radny, który nagłośnił sprawę w jednej z regionalnych gazet. – Zapoznałem się z sytuacją tej kobiety. Nie mogłem na to patrzeć, więc nagłośniłem sprawę gdzie się dało. – mówi Zygmunt Wycech.
– Umieszczenie jej w domu opieki byłoby dla miasta sporym obciążeniem finansowym. Z pewnością na jej utrzymanie trzeba by było dołożyć, sama dostaje skromne 700 zł. emerytury, co ledwo starcza jej na życie. Udało się znaleźć dla niej mieszkanie o lepszym standardzie. Mam nadzieję, że dożyje w nim godnej starości. Teraz ma się gdzie wykąpać, ma centralne ogrzewanie. W poprzednim lokum trzeba było nosić węgiel, a sama sobie nie radziła. Ściany w domu przemarzały. Wszędzie była pleśń. Teraz to już zrobienie herbaty sprawia jej trudność. Jej choroba postępuje.
- Teraz jest mi ciepło i wygodnie – mówi wzruszona pani Jadwiga. - Cieszę się, że już nie będę musiała nosić węgla. Przychodzi do mnie pielęgniarka, dostałam lodówkę, żeby jedzenie mi się nie psuło. I tak sobie żyję. Na początku bałam się, ze mieszkanie jest na piętrze i jak sobie z tym poradzę ale teraz gdybym mogła to chyba bym skakała z radości. Bardzo dziękuje panu Wycechowi. Dał mi jeszcze na starość trochę radości. - dodaje.
To nie jedyna skuteczna interwencja radnego Wycecha. Wcześniej udało mu się pomóc pięcioosobowej rodzinie. Radny zdaje sobie sprawę, że w podobnej sytuacji jest wiele rodzin i z pewnością nadal będzie starał się pomagać potrzebującym. Zapytany o to, skąd w nim jest tyle współczucia, odpowiada: – To moja rola, taki czuje obowiązek społeczny i staram się żyć po chrześcijańsku. Pani Jadwiga nie mieszkała w moim rejonie wyborczym, ale skoro nikt nie interesował się jej sytuacją, sam musiałem się tym zająć. Pomoc innym sprawia mi wielką radość i satysfakcję. To pewnego rodzaju misja. Tak to postrzegam – kończy Zygmunt Wycech.
KSkib/Sokołów Podlaski [jk]
Więcej informacji z Sokołowa Podlaskiego i powiatu sokołowskiego [kliknij]
Podlasie24.pl również na Facebooku- kliknij Lubię to!

































Maj 2026
