- Ta cała woda teraz spłynie z pól do mnie w kiszonki. Nie mam innego placu żeby to składować, będę musiał zaprzestać hodowli, jeśli dojdzie do zalania, mówił jeden z mieszkańców Strupiechowa.
Strupiechowianie w przeszłości doświadczali przypadków, kiedy woda wylewała się na sąsiednie działki. By nie dopuścić do zalania terenów wójt wspólnie z mieszkańcami próbowali dojść do porozumienia. Kilka tygodni temu (12 października) odbyło się spotkanie, na którym ustalono, że wykopana zostanie dalsza część rowu, tak by urządzenie mogło odprowadzać całą wodę poza wieś. Jak powiedzieli nam mieszkańcy wójt zobowiązał się do budowy rowu w ciągu 14 dni. Po tym terminie jednak nic się nie wydarzyło.
- Miał być wykopany rów odwadniający do końca wsi (…) Po tym terminie pojechałem do wójta i powiedział, że rów nie będzie kopany, że zostaje tak jak teraz jest. W międzyczasie tylko poprawiony został rów, żeby ładniej wyglądał, powiedział mieszkaniec Strupiechowa.
- Było uzgodnione na zebraniu, że będzie wykopany rów (…) Jestem zszokowana, bo minął termin wykonania i jest cisza (…) Liczyłam, że władze poważniej podejdą do sprawy, powiedziała właścicielka działki zagrożonej zalaniem.
Wójt Eugeniusz Kudelski twierdzi jednak, że podczas spotkania nie było ustalonej daty wykopania rowu, a o dacie rozpoczęcia tej inwestycji powiadomi mieszkańców telefonicznie, zaś istniejący już rów ma być rozwiązaniem tylko tymczasowym.
Jak dodał włodarz w niektórych sytuacjach, przy dużej ilości wody, rów melioracyjny nie będzie w stanie zapewnić odpowiedniej ochrony mieszkańcom wsi. - Każdy, kto się buduje na takim terenie to powinien być świadomy, to jest teren zalewowy. Raz na jakiś czas może przyjść ogromna woda i to nie musi być na wiosnę (…) i wtedy też nasz rowek odwadniający nie spełni swojego zadania. Natomiast normalny deszcz będzie tam schodził i nie będzie wypływów jakichkolwiek poza ten teren (…) Deklaruję, ze swej strony, że uczynię wszystko, aby tę sprawę rozwiązać, powiedział Eugeniusz Kudelski.
Na tym jednak nie koniec, sprawa będzie miała swój ciąg dalszy. Mieszkańcy Strupiechowa kilka tygodni temu wystosowali skargę do wójta z żądaniem poprawienia sytuacji przy rowie, odpowiedź ich jednak nie usatysfakcjonowała. Po tym jak wójt powiedział, że rowu dalej kopał nie będzie mieszkańcy wystosowali kolejną skargę, tym razem do Rady Gminy Wierzbno na działalność wójta. Pismo zostanie przedstawione radnym na listopadowym posiedzeniu Rady Gminy.
Złożony został także wniosek do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowanego o przeprowadzenie kontroli zgodności wykonania robót budowlanych podczas budowy rowu melioracyjnego. Na decyzję tych organów trzeba jednak będzie poczekać. A jak na razie rolnikom pozostaje mieć nadzieję, że pogoda dopisze i nie zaskoczy intensywnymi opadami deszczu, których nie będzie w stanie pomieścić wykopany rów.
NB/Węgrów [Msz]






























Kwiecień 2026
